master of disaster
Myślę, że cholerną kaszanę w
głowie noszę i powinnam ją zgłosić do konkursu kulinarnego za
wielowymiarowość. Moja chora wyobraźnia wychodzi ostatnimi czasy
na światło dzienne i nie powiem, sama się jej boję. Mam chore
myśli, wizje, pomysły i sny. Ba ! Sny są jak zlepek obrazów
ostro zrytego artysty surrealistycznego. Osobiście nazwała bym to
krwawą awangardą. Oświadczam uroczyście, iż powinnam się
leczyć. Szczerze to nie mogę spać po nocach. Wory pod oczami mają
tak piękny odzień fioletu, że chyba je tak zostawię. Będę
wyglądała prawie jak truposz. Fajnie. Zawsze chciałam straszyć
ludzi, a teraz nawet nie muszę się specjalnie starać.
A
wracając do leczenia, to z pewnością jest jakaś złożona choroba
psychiczna. Jeśli to tego doliczyć fakt rozmawiania z osobami,
których nie ma, to już jest naprawdę źle. Podejrzewam
beznadziejny przypadek nerwicy natręctw i schizofrenii
jednocześnie... Zapewne
mam zwyczajnie zrytą banię.
Its all about the he says she says bullshit
Może się powtarzam, ale nie dbam o
to.
Niektórzy ludzie są fałszywi niewyobrażalnie. Znasz
ich od przedszkola, są całkiem ci bliscy (przynajmniej tak ci się
wydaje) a oni i tak będą obgadywać cię za plecami, dogryzać
kiedy tylko się da i w głębi duszy, cieszyć się z twojego
nieszczęścia. Mogłabym powiedzieć, że mi ich żal ale skłamała
bym. Nie żeby mnie specjalnie to dołowało, ale po prostu czuję
się sfrustrowana.
Ah ! Jeszcze jedna, jakże ciekawa i wspaniała
historia z życia wzięta.
Czekałam prawie tydzień, szczęśliwa
pojechałam do Empiku po moje boskie Elland Road Kajzersów,
rozpakowałam z kartonu i co zobaczyłam ? Całe pudełko na przodzie
jest poobijane i rozerwane na rogu. Myślałam, że w kogoś nim
rzucę lub zatłukę. A jeszcze mi baba przy kasie mówi, że
to przecież tylko pudełko i jak je zdejmę, to jest jeszcze to
plastikowe. Przejcież do cholery ciemnej: WIEM ! Gdybym chciała
normalną płytę to bym takiej wersji nie zamawiała. Moje
zdenerwowanie sięgało już chyba zenitu, ale starając się być w
miarę miłą kazałam im ją odesłać i przysłać mi nową, w
nienaruszonym stanie. Poczekam sobie teraz kolejny tydzień na nowe
dvd. No i przypomniało mi tak a propo, jak kiedyś kupiłam płytę
Beatlesów a po otwarciu okazało się, że jest pofalowana.
Tak. Pofalowana ! Nie wiem co oni z nią robili, czy wkładali do
piekarnika, czy przejechał po niej walec. Niestety, zapewne jeszcze
wiele razy wcisną mi jakiś bubel.
'Meditation'
Ostatnie miesiące były dla mnie nie
łatwe. Aklimatyzacja, powrót do polskich realiów i
szkoły. Nie obeszło się bez komplikacji. Zmiana szkoły po 3
tygodniach nie jest chyba normalna ale nie mogłam tam wytrzymać.
Odległość spora, po 9 lekcji dziennie, wstawanie o 5 i powroty o
18 plus ogrom pracy wykańczały psychicznie i fizycznie. A nie
wspomnę, że ludzie w klasie okazali się strasznymi snobami.
Bo
to niby najlepsza klasa w najlepszej szkole i na dodatek z maturą
międzynarodową. Tak więc po głębszym przemyśleniu stwierdziłam,
że nie ma to sensu i wróciłam do mojej starej, dobrej 10.
Nie żałuję wyboru ani trochę, bo klasa też jest na wysokim
poziomie, blisko i przede wszystkim (o dziwo) bardzo miłe osoby w
klasie. Naprawdę, nie spodziewałam się, że mnie tak szybko do
swojego grona przyjmą, a tu proszę. Już mam swoją paczkę.
Jedynie kilka dziewczyn można by uznać za jakieś dziwne i
zarozumiałe. Plus odnalazłam swoją bratnią duszę. Czyt. kogoś
równie nawiedzonego na punkcie anime i Japonii jak ja.
Jednym
słowem same plusy.
Poza szkołą nic specjalnego się nie
dzieje. Życie jakoś się toczy i nie jest w sumie źle. Brakuje mi
jedynie czasu i spokojnych warunków do gry na skrzypcach.
Zildjian, Kagato, Psychol,
utwory.
2009
I, II, III, IV, V, VI, X,
2010
I
